11 mar

Detektyw na etacie w firmie – czyli o tzw. dobrej wierze w VAT

Detective
Nawiązałem współpracę z nieznanym mi dotąd przedsiębiorcą – czy mam się bać?

Pytanie jest oczywiście przewrotne, bo trudno nawiązać współpracę z już sprawdzonym kontrahentem, zawsze musi być „ten pierwszy raz” (czyt. ta pierwsza transakcja). Należałoby je sformułować w taki sposób: czy podejmując współpracę z „nowym” kontrahentem przedsiębiorca powinien przeprowadzić jego weryfikację, swojego rodzaju „czynności sprawdzające” (weryfikacyjne), aby upewnić się, że nie ma do czynienia z oszustem podatkowym? To pytanie jest aktualne w określonych „ryzykownych” branżach takich jak np. obrót paliwami płynnymi, ale może potencjalnie dotknąć wielu innych towarów (oszuści są elastyczni – np. potrafią „przerzucić się” z elektroniki na słodycze – czekoladowe jajka „niespodzianki” czy kosmetyki).

Skąd ten problem?

Nabycie towarów i usług wykorzystywanych do czynności opodatkowanych VAT przez przedsiębiorcę pozwala na odliczenie podatku naliczonego, zawartego w cenie tych towarów i usług. Oznacza to, że płacąc sprzedającemu kwotę netto powiększoną o VAT, nabywca jest uprawniony do odliczenia tego podatku naliczonego, dzięki czemu VAT jest dla niego neutralny. Problem bierze się z tego, że prawo do odliczenia podatku naliczonego podlega ograniczeniom i nie zawsze przysługuje.

Warunki odliczenia VAT

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, opierając się na brzmieniu Dyrektywy VAT, formułuje trzy przesłanki (warunki) odliczenia podatku naliczonego (zob. np. wyrok TSUE z 21 czerwca 2012 r. w połączonych sprawach C-80/11 i C-142/11 Mahagében kft i Péter Dávid):

  • nabywany towar czy usługa powinny służyć wykonaniu czynności opodatkowanych przez nabywcę;
  • nabywca powinien dysponować prawidłowo wystawioną przez sprzedającego fakturą VAT;
  • nabywca powinien legitymować się tzw. dobrą wiarą.

Jeśli zatem nasz przedsiębiorca, np. firma transportowa czy budowlana, nabywa paliwo do pojazdów firmowych (np. samochodów ciężarowych, koparek itp.), dysponuje fakturą VAT wystawioną przez sprzedającego oraz legitymuje się dobrą wiarą – nie można pozbawić go prawa do odliczenia VAT.

Czym jest dobra wiara?

Wymóg dobrej wiary wyklucza możliwość skorzystania z prawa do odliczenia przez dwie grupy podatników: oszustów i ich „wspólników” w procederze wyłudzenia VAT. O ile w pierwszym przypadku nie ma wątpliwości z identyfikacją takich podmiotów, to problem pojawia się w przypadku „wspólników w przestępstwie”. Jak mówi Trybunał chodzi o takich nabywców, którzy wiedzieli lub na podstawie obiektywnych przesłanek powinni byli wiedzieć, że dana transakcja stanowi element przestępstwa w zakresie VAT bądź wiąże się z innymi nieprawidłowościami w rozliczeniu tego podatku. 

Podatnik jako agencja detektywistyczna

Z tak sformułowanych warunków zachowania prawa do odliczenia organy podatkowe i organy kontroli skarbowej bardzo często wyprowadzają bardzo daleko idące wnioski, które sprowadzają się do stawiania przedsiębiorcom wymogu drobiazgowej weryfikacji kontrahentów. W niektórych przypadkach wymagania te w praktyce prowadziłyby do sytuacji absurdalnych. UKS stawia np. podatnikowi zarzut, że ten:

  • nie znał osobiście prezesa zarządu spółki, która dokonała dostaw paliwa,
  • nigdy nie był w siedzibie tej firmy (a np. siedzibą jest lokal mieszkalny),
  • nie sprawdził, że spółkę dostawcy założyły osoby młode (i skąd miały na to pieniądze biorąc pod uwagę ich młody wiek!),
  • nie sprawdził numerów rejestracyjnych samochodów dostarczających paliwo w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (a gdyby to zrobił, to by się zorientował, że pojazdy o tych numerach nie nadają się do przewozu paliwa),
  • nie sprawdził, czy dostawca zatrudnia pracowników,
  • zignorował fakt, że spółka dostawcy działa dopiero od kilku tygodni,
  • nie sprawdził, czy możliwy jest kontakt ze wszystkimi wspólnikami spółki dostawcy (a okazało się, że jeden ze wspólników był tzw. „słupem”, z którym kontakt okazał się bardzo utrudniony)
  • nie zdziwiło go, że siedziba spółki dostawcy mieściła się np. w Toruniu, wspólnik zamieszkiwał w Krakowie, a paliwo było dowożone na budowę autostrady A2 pod Łowiczem
Zakres czynności weryfikacyjnych i sprawdzających, które miałyby doprowadzić do uzyskania wiedzy o przestępczych powiązaniach kontrahenta daleko wykracza poza możliwości nabywcy. Pytanie zatem, czy przy nawiązaniu współpracy z każdym nowym kontrahentem konieczne jest zatrudnienie agencji detektywistycznej, a w przypadku podatników, którzy współpracują z wieloma dostawcami (jak chociażby firmy pracujące na inwestycjach drogowych) – być może rozwiązaniem byłby detektyw na etacie?
„Czy wiedział albo powinien był wiedzieć” jako pytanie o okoliczności zawarcia transakcji

Nieco w opozycji do poprzedniego akapitu trzeba powiedzieć, że jeśli tylko, na co wielokrotnie zwracał uwagę Trybunał Sprawiedliwości, dana transakcja miała charakter typowy i nie odbiegała od przeciętnych standardów danej branży i przeciętny, rozsądnie gospodarujący podmiot gospodarczy nie powziąłby wątpliwości, co do legalności działań dostawcy, to taki nabywca zachowuje prawo do odliczenia VAT, nawet gdyby później (po przeprowadzeniu często wieloletniego postępowania przez UKS i organy ścigania!) okazało się, że dostawca był uczestnikiem oszustwa podatkowego. Jak wskazuje się w orzecznictwie TSUE – na podatnika nie można nakładać obowiązku generalnej weryfikacji kontrahentów, co przecież należy do kompetencji organów podatkowych i organów kontroli skarbowej.

Co w takim razie powinno zaniepokoić nabywcę?

Do okoliczności, które mogą wskazywać na „podejrzany” charakter transakcji zaliczyć można rażąco niską cenę (i nie chodzi tu o okazję, które w biznesie się zdarzają, ale o cenę, której racjonalnie działający podmiot gospodarczy nie mógłby, jako sprzedający, zaakceptować ze względu na opłacalność działalności gospodarczej) czy też niezgodność dostarczonego towaru z fakturą (gdy np. faktura VAT wskazuje na to, że dokonano dostawy określonej ilości towaru A, a faktycznie dostarczono zupełnie inną ilość towaru B).

Inne okoliczności – takie jak np. w szczególności gotówkowa forma płatności (będąca przecież standardem w wielu branżach!) – nie mają znaczenia – jeśli tylko na pierwszy rzut oka nie odbiegają od przyjętych w danej branży standardów (jeśli zatem przedsiębiorca nabywa paliwo na budowie autostrady nawiązując kontakt w dostawcą poprzez spisanie numeru telefonu firmy z cysterny, którą akurat zauważył na budowie u innego podwykonawcy, to taki sposób nawiązania współpracy nie jest niczym nietypowym i sam w sobie nie wzbudzi wątpliwości przedsiębiorcy).

Nic nie robić i spać spokojnie?

Niestety, mimo pewnych zmian w podejściu polskich sądów administracyjnych spora część tego, co napisaliśmy powyżej, pozostaje teorią. Warto zatem, biorąc pod uwagę praktykę organów podatkowych i sądów administracyjnych, przeprowadzić, w miarę możliwości, choćby podstawową weryfikację kontrahenta. Wpis do CEIDG, KRS, sprawdzenie statusu podatnika VAT, zanotowanie nazwiska kierowcy, prośba o przedstawienie koncesji na obrót paliwami – te działania wydają się być stosunkowo mało angażujące czasowo.

Podejmowanie dalej idących działań weryfikacyjnych to już, niestety, bardzo często paraliż, bądź znaczne utrudnienie funkcjonowania firmy, choć przy dużych transakcjach być może warto byłoby rozważyć, np. spotkanie czy choćby rozmowę telefoniczną z dostawcą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>